W Szczecinie powstanie Strefa Czystego Transportu – tak zdecydowała we wtorek (24 marca) tamtejsza Rada Miasta. Ale to nie jest żadna dobra wiadomość…
SCT obejmie niewielką część centrum Szczecina – obszar o powierzchni ok, 0,26 km2. Wjadą do niej nawet 21-letnie diesle i 26-letnie samochody benzynowe. Ale to nie koniec wyjątków. Do strefy bez ograniczeń wjadą również jej mieszkańcy (pod warunkiem rozliczania PIT w Szczecinie), osoby prawne i jednostki organizacyjne, które mają siedzibę w strefie albo nabyły abonament w Śródmiejskiej Strefie Płatnego Parkowania. Żeby tego było mało, wszystkie pojazdy nieobjęte wyjątkami będą mogły wjeżdżać do strefy bez ograniczeń przez… 30 dni w roku!
Rodzi się więc pytanie, po co wprowadzać w Szczecinie SCT?
Przecież Szczecin na gruncie obowiązującego wcale nie musi wprowadzać Strefy czystego transportu.
Stężenia zanieczyszczeń pochodzących z transportu według oficjalnych danych nie przekraczają ani obecnie obowiązujących norm, ani standardów, które należy osiągnąć do 1 stycznia 2030 r. Niemniej jednak na znacznym obszarze w centrum miasta stężenia te są wyższe, niż wytyczne Światowej Organizacji Zdrowia, które stanowią złoty standard w zakresie ochrony ludzi przed szkodliwym wpływem zanieczyszczeń powietrza.
Czy powinniśmy się cieszyć, że władze Szczecina, mimo braku prawnego obowiązku, dążą do poprawy jakości powietrza i chcą osiągnąć nie tylko wiążące normy, ale wytyczne WHO? Teoretycznie tak, problem w tym, że w ogóle nie o to chodzi. Strefa w takim kształcie i z takimi odstępstwami nijak nie wpłynie na zanieczyszczenie powietrza.
A prawdziwym celem tej całej hucpy jest pozyskanie unijnego finansowania – z czym nie kryją się specjalnie władze miasta. Szkoda tylko, że przy okazji kompromitowana jest sama idea strefy czystego transportu.
Podobnie jak w przypadku projektowanej SCT w Katowicach uważamy, że strefa w takim kształcie, bez szans na zapewnienie jakiegokolwiek efektu ekologicznego, jest po prostu niezgodna z prawem.
Drodzy szczecińscy radni, albo róbcie coś porządnie, albo nie róbcie tego w ogóle.