– Wyższy Urząd Górniczy nierzetelnie przeanalizował i podsumował otrzymane ze spółek górniczych raporty metanowe. Zastosowano m.in. błędną metodykę, licząc progi limitów emisji na poziomie spółek, zamiast – jak wymaga tego rozporządzenie – na poziomie poszczególnych kopalń. Zaniżyło to wskaźniki i pozwoliło pięciu kopalniom spółek PGG i PKW uniknąć przekroczenia limitów – mówi dyrektor Frank Bold Bartosz Kwiatkowski.
– Jeszcze większych zaniedbań dopuścił się rząd i parlament. Wbrew zapisom rozporządzenia, Polska od ponad roku nie wprowadziła przepisów przewidujących kary dla podmiotów naruszających rozporządzenie metanowe – dodaje Kwiatkowski.
Aby dotrzeć do kompletnych sprawozdań metanowych polskich kopalń, organizacje musieliśmy złożyć wniosek o dostęp do informacji publicznych, gdyż WUG nie udostępnił pełnej treści tych dokumentów. Okazało się, że spółki stosowały wadliwe pomiary, a kopalnie węgla brunatnego w większości w ogóle nie zgłosiły emisji. Dodatkowo, żaden raport za 2024 r. nie przeszedł wymaganej prawem niezależnej weryfikacji.
– Emisje metanu z polskich kopalń to ogromy wkład Polski w niszczenie klimatu, w dodatku odbywający w sposób jawnie lekceważący prawo. Pobłażliwość Wyższego Urzędu Górniczego, nierzetelne raportowanie, brak weryfikacji danych oraz kar za nieprawidłowości muszą się skończyć. Rząd, Urząd Górniczy oraz spółki będące właścicielami kopalń muszą zacząć na poważnie traktować obowiązujące ich przepisy prawa. Konieczne jest też pełne wdrożenie rozporządzenia metanowe przez polskie władze. Chodzi o bezpieczeństwo, zdrowie i życie nas wszystkich, pobłażliwość dla emitentów musi się skończyć – mówi Mikołaj Gumulski z Greenpeace Polska.
Metan jest niezwykle silnym gazem cieplarnianym, w perspektywie 20 lat od emisji ma on ponad 80 razy silniejszy wpływ na klimat niż dwutlenek węgla. Emisje metanu z wszystkich polskich kopalni węgla kamiennego mają większy wpływ na klimat niż emisje elektrowni Bełchatów, największego węglowego truciciela w UE.