Fundacja Frank Bold oraz inne organizacje społeczne od lat wspierają lokalne społeczności na Śląsku w walce z projektami budowy nowych kopalń. Te działania przynoszą wymierne efekty – organy wydają odmowne decyzje, a inwestorzy rezygnują ze swoich planów. Tym razem po wieloletniej batalii prawnej z ulgą odetchną mieszkańcy Orzesza. Niemiecka spółka, która chciała wydobywać węgiel pod ich domami, ostatecznie dała za wygraną.
Niemiecka kopalnia w Orzeszu nie powstanie. Koniec batalii trwającej ponad dekadę
18 sierpnia 2026 r. Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska w Katowicach wydał decyzję umarzającą postępowanie środowiskowe w sprawie planowanej kopalni węgla kamiennego na złożu Żory-Suszec 1 w Orzeszu. To koniec trwającej ponad 10 lat batalii prawnej w sprawie jednego z ostatnich nowych przedsięwzięć górniczych planowanych na Śląsku.
Postępowanie zaczęło się w grudniu 2015 r., kiedy to inwestor – spółka Silesian Coal, powiązana z niemiecką spółką HMS Bergbau, wystąpiła o decyzję o środowiskowych uwarunkowaniach. Po trwającym kilka lat postępowaniu, w 2019 roku RDOŚ w Katowicach wydał decyzję, której uzyskanie jest niezbędne dla uzyskania koncesji i rozpoczęcia budowy kopalni. Od decyzji odwołało się jednak ponad czterystu właścicieli nieruchomości położonych nad planowaną kopalnią, jak również miasto Orzesze oraz organizacje społeczne: Zielone Orzesze i Towarzystwo na Rzecz Ziemi. Ogromna liczba odwołań świadczyła o wielkiej skali sprzeciwu społecznego wobec tej inwestycji.
W marcu 2021 roku Generalny Dyrektor Ochrony Środowiska uchylił decyzję RDOŚ i odmówił ustalenia środowiskowych uwarunkowań. Głównym powodem była postawa inwestora w toku postępowania – kilkukrotnie odmawiał on uzupełnienia informacji zawartych w raporcie o oddziaływaniu planowanego przedsięwzięcia na środowisko, ignorując wezwania organów.
Spółka jednak nie odpuściła i zaskarżyła decyzję do sądu. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gliwicach utrzymał ją w mocy, ale w sprawie wpłynęła skarga kasacyjna. Na jej rozpoznanie trzeba było czekać kilka lat. W czerwcu 2025 r. sprawa przyjęła nieoczekiwany obrót. Naczelny Sąd Administracyjny uchylił wyrok wydany w pierwszej instancji oraz decyzję GDOŚ, w związku z czym sprawa trafiła z powrotem do RDOŚ w Katowicach. Nie oznaczało to jednak, że NSA w pełni przychylił się do stanowiska inwestora i poparł wydanie decyzji środowiskowej dla kopalni. Chodziło o to, że zdaniem sądu to nie GDOŚ, ale RDOŚ, jako organ pierwszej instancji, mógł odmówić ustalenia środowiskowych uwarunkowań z powodu braków w dokumentacji.
Teoretycznie spółka Silesian Coal mogła nadal uzupełnić raport środowiskowy i walczyć o wydanie korzystnej decyzji. Ale upływ lat, zmiana uwarunkowań politycznych i ekonomicznych zrobiły swoje. Ostatecznie w maju bieżącego roku pełnomocnik inwestora złożył do organu pismo z wnioskiem o umorzenie postępowania. Mieszkańcy Orzesza mogą odetchnąć z ulgą – nikt pod ich domami nie będzie fedrował.
Mieszkańcy skutecznie sprzeciwiają się planom budowy nowych kopalń
Sprawa złoża Żory-Suszec 1 to nie jedyny przykład skutecznego sprzeciwu wobec budowy nowych kopalni na Śląsku. W ostatnich latach silny sprzeciw lokalnych społeczności, wspieranych przez organizacje społeczne, w tym Fundację Frank Bold oraz niejednokrotnie przez władze gmin, doprowadził do powstrzymania kilku innych podobnych projektów.
W Rybniku po trwającej wiele lat walce i licznych postępowaniach sądowych zablokowana została budowa kopalni na złożu Paruszowiec. Kluczowe było przyjęcie planu miejscowego, który uniemożliwił budowę zakładu górniczego. Co istotne, w tej sprawie jednym głosem mówili radni miejscy wszystkich opcji politycznych, a przeciwko kopalni bardzo mocno występowali również lokalni przedsiębiorcy.
W marcu tego roku RDOŚ w Katowicach wydał odmowną decyzję środowiskową dla planowanego wydobycia węgla ze złoża Dankowice 1. Wnioskodawcą w tej sprawie była pogrążona w problemach finansowych spółka PG Silesia.
Rok wcześniej wygaszona została koncesja udzielona na eksploatację złoża Brzezinka 3 w Mysłowicach. Tam również inwestorem był prywatny przedsiębiorca, a jego planom sprzeciwiała się bardzo liczna grupa mieszkańców miasta.
W tym samym okresie ostatecznym niepowodzeniem zakończyły się plany państwowego giganta – Polskiej Grupy Górniczej – dotyczące wydobycia węgla ze złoża Imielin-Północ.
NGO wspierają społeczności lokalne, władzy się to nie podoba
Te wszystkie historie łączy wspólny mianownik – silny, zdecydowany sprzeciw społeczności lokalnych. Organizacje, takie jak Frank Bold, Greenpeace, czy Towarzystwo na Rzecz Ziemi, zapewniały im wsparcie organizacyjne i prawne, ale nie inicjowały działań, ani nie podejmowały żadnych kroków wbrew woli mieszkańców. Mieszkańcy Śląska sami postanowili sprzeciwić się szkodliwym, zagrażającym ich bezpieczeństwu i jakości życia inwestycjom.
Warto, aby pamiętali o tym politycy wszystkich niemal opcji, którzy regularnie atakują organizacje ekologiczne. Pomysły na ustawy ograniczające uprawnienia NGO w postępowaniach administracyjnych pojawiały się regularnie zarówno pod rządami Zjednoczonej Prawicy, jak i obecnie, kiedy władzę dzierży koalicja rzekomo prodemokratyczna i proobywatelska. Organizacjom najczęściej zarzuca się reprezentowanie obcych wpływów i działanie wbrew interesom kraju. W rzeczywistości bardzo często stają one w obronie lokalnych społeczności w nierównej walce z wielkimi firmami, często z zagranicznym kapitałem.