Rządzącej koalicji najwidoczniej nie wystarcza paraliż w tworzeniu parków narodowych. Postanowili przenieść bowiem blokowanie działań na rzecz ochrony przyrody na wyższy poziom, torpedując powstawanie nowych czy też rozszerzanie istniejących rezerwatów. W jaki sposób?
Posłowie zaproponowali przyznanie radom gmin kompetencji uzgadniania zarządzeń regionalnych dyrektorów ochrony środowiska. Oznacza to, że bez zgody rady gminy nie będzie mógł powstać żaden nowy rezerwat.
Jak trafnie zauważa Greenpeace jest to polityczne oszustwo. Koalicja rządząca zapowiadała 20% lasów bez wycinek oraz zwiększenie powierzchni parków narodowych i innych form ochrony przyrody. Kuriozalna propozycja posłów to ponura kpina w z tych obietnic.
Oczywiście cieszy nas troska polityków o wzmacnianie udziału społeczeństwa w podejmowaniu decyzji. Dziwi natomiast, że zgoda rady gminy będzie wymagana jedynie przy tworzeniu rezerwatów, natomiast nikt nie będzie o nią prosił w przypadku budowy kopalni, fabryk, dróg, ferm przemysłowych czy innych przedsięwzięć oddziałujących na środowisko, w tym ludzi.
Rada gminy nie będzie też uzgadniać planów urządzenia lasu czy planów łowieckich, które bez wątpienia mają wpływ na funkcjonowanie lokalnej społeczności i jej dziedzictwa kulturowego i przyrodniczego.
Czy to oznacza, że ochrona tego, co najcenniejsze w środowisku jest bardziej kontrowersyjne niż negatywne na nie oddziaływanie?
Należy pamiętać, że rezerwaty przyrody tworzy się w szczególności na obszarach zachowanych w stanie naturalnym lub mało zmienionym, wyróżniających się szczególnymi wartościami przyrodniczymi. Na takich obszarach nie powinno się prowadzić działalności gospodarczej.
Rozpoznawanie takich terenów i ich wartości wymaga specjalistycznej wiedzy, której rada gminy nie posiada. Kompetencje w tym zakresie powinny – tak jak jest obecnie – przysługiwać organom wyspecjalizowanym, którymi są regionalni dyrektorzy ochrony środowiska.
Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, aby w procesie ustanawiania rezerwatu rada gminy była jednym z organów opiniujących. Istnieje jednak bardzo duża różnica między opiniowaniem, a faktycznym prawem weta, które może skutecznie zablokować powstawanie jakichkolwiek rezerwatów.
Co ciekawe – jak wynika z przygotowanych przez inicjatorów projektu deklarowanych skutków regulacji – posłowie nie znaleźli podobnego rozwiązania w żadnym innym kraju, a mimo to uważają, że proponowane przez nich zmiany są najlepsze. Sytuacji w żaden sposób nie poprawi wyposażenie wojewody w uprawnienie do uchylenia odmowy uzgodnienia. Takie zaangażowanie rady gminy i wojewody w proces powstawania rezerwatów uczyni z ochrony przyrody kolejny obszar walki politycznej, co może się odbić na środowisku wyłącznie negatywnie.
Jakie zdaniem posłów stojących za projektem skutki dla ochrony przyrody i środowiska będą miały nowe przepisy? Nie wiadomo, bo pochylili się oni wyłącznie nad skutkami gospodarczymi i finansowymi, spychając wartości przyrodnicze, naukowe, kulturowe i walory krajobrazowe, których ochronie ma służyć tworzenie rezerwatów, na nieistotny margines.
Przedstawiony projekt – choć mieści się na zaledwie 1,5 strony – jest kolejnym dowodem na absolutną niechlujność osób odpowiedzialnych za tworzenie prawa w Polsce. I nie chodzi tutaj wyłącznie o błędy językowe.
Posłowie nie zauważyli, że proponują dodanie do art. 13 ustawy o ochronie przyrody ustępów 3a i 3b, które istnieją już od 2008 r. Skutkiem ich propozycji byłoby pozbawienie regionalnych dyrektorów ochrony środowiska możliwości uzgadniania aktów dotyczących planowania przestrzennego czy też gospodarki leśnej, w sytuacji, gdy mogłyby one mieć negatywny wpływ na cele ochrony rezerwatu przyrody.
Pozostaje mieć nadzieję, że jest to błąd, a nie celowe działanie. Oraz mieć nadzieje, że projekt trafi tam, gdzie jego miejsce – czyli do niszczarki. To zdanie wydaje się podzielać wiceminister klimatu i środowiska, Mikołaj Dorożała, który na łamach “Dziennika Gazety Prawnej” mówi jasno, że jest to “zupełnie niepotrzebny, krzywdzący samorządy projekt”.
I trudno nam się w tym wypadku z ministrem nie zgodzić.